Is it love?
Godzina 20:35. Zima. Na dworze jak na Syberii. Samochody szybko pędziły po ulicach. Nigdzie nie można było dojrzeć chociaż małego dziecka lepiącego bałwana. Robiło się już ciemno, więc wszyscy pewnie są w domach. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, wszystkie sklepy były oświetlone przepięknymi lampkami, ustrojone dekoracjami. Niby każdy cieszył się z powodu świąt, ale...
W parku, na ławce, obok fontanny siedział Oscar. Białowłosy chłopak o pięknych jak morze niebieskich oczach. Był ubrany w czarne rurki, czarną bluzkę na ramiączkach i koszulę. Nie czuł zimna. Niczego nie czuł. Po jego bladych policzkach zaczęły spływać jak małe kryształy łzy. Zaczął nucić pod nosem jakąś melodię. Wstał i poszedł dalej.
Było już bardzo późno. Oscar spacerował po ulicy. "Dlaczego Oni, a nie ja...Dlaczego?!" Powtarzał wciąż w myślach. Jego rodzice zginęli w wypadku rok temu w święta. Nienawidził tego dnia. Nie mógł pogodzić się z ich śmiercią.
Jechał jakiś samochód. Nie zwracając uwagi na Oscara przejechał obok niego i ochlapał Go całego wodą. Oscar upadł. Samochód się zatrzymał
- Może byś trochę uważał, co?! - wykrzyczał białowłosy
Z pojazdu wyszedł niewysoki, czarnooki brunet.
- J...Ja...Bardzo Cie przepraszam... - powiedział zawstydzony czarnooki chłopak. Podał mu rękę.
Oscar patrzył na niego jak w obrazek.
- Amm...Nic nie szkodzi...Oscar jestem... - Powiedział podnosząc się.
- Bardzo mi miło, Szymon. Może podwieźć Cie gdzieś? Jesteś cały mokry, brudny, a robi się bardzo zimno.
- Nie ma takiej potrzeby, poradzę sobie.
- Oh...A może dasz się przynajmniej gdzieś zaprosić? - zapytał smutno Szymon.
- Nie. Ja już muszę iść...
Niestety, jedna zdradziecka łza spłynęła niebieskookiemu po policzku i Szymon to zauważył.
- Ej, ej, no co się stało? - Szymon podszedł do Oscara i odgarnął mu grzywkę z oczu. Nie mógł uwierzyć w to co zobaczył.
- Zostaw! - krzyknął Oscar
Miał całą posiniaczoną twarz, którą chował pod grzywką.
Szymon złapał Oscara za rękę i pociągnął za sobą do samochodu.
To tyle jak na dzisiaj. Mam nadzieje, że choć trochę się podobało...
Opowiadanie piękne, masz niesamowity styl.
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o błędy, to zjadasz odstępy między wyrazami i w niektórych miejscach zapominasz o przecinkach. Pisz dalej, bo masz talent ! ♥
Piękne opowiadanie <33 Pisz dalej <33
OdpowiedzUsuńUrocze. Szkoda, że takie krótkie, bo nastawiałam się na długi rozdział.
OdpowiedzUsuńDobry styl, nie ma za dużo opisów, ale są wyszukane epitety, dzięki czemu akcja nie ciągnie się jak stara guma.
Mam jeszcze pytanie : masz betę? ( osobę poprawiającą tekst). Nie sugeruję, że masz dużo błędów, ale trafiają ci się drobne błędy stylistyczne. A beta to świetna sprawa, dobre jest świeże spojrzenie na tekst osoby, która go nie pisała.
Pozdrawiam, oczekując niecierpliwie kolejnych rozdziałów.
Masz talent naprawdę.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne :3
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo cóż, w końcu Polakiem nie jestem. xd
OdpowiedzUsuńŚwietne choć krótkie. Ale pisz dalej. Weny życzę.
OdpowiedzUsuńMój zapłon mnie przeraża.
OdpowiedzUsuńSkąd woda, skoro na dworze zimno jak na Syberii? Q.Q
''Szymon złapał Oscara za rękę i pociągnął za sobą do samochodu. '' Gwaut? ♡ *Ja sadysta*
Chodzi o to, że na jezdni jest chlapa. *~*
OdpowiedzUsuńMówiąc, że jest do bani skłamałabym, a ja nie kłamię.
OdpowiedzUsuńMoże proste, ale widać, że jednak się postarałeś naprawdę miło się czyta wszystkie twoje wpisy. <3